środa, 7 grudnia 2011

piątek, 18 listopada 2011

bo, w sumie...




To czuję się dobrze i ogólnie zaczęłam inaczej traktować to wszystko dookoła mnie.
Ja wiem, że NIKT NIE MÓWIŁ, ŻE BĘDZIE ŁATWO.
Ale... zawsze można spróbować, zrobić coś w tym kierunku, żeby było łatwiej.
Trzeba w końcu zebrać siły, ruszyć dalej, nie stać w miejscu, bo się nie opłaca.
A reszta... przyjdzie z czasem.

sobota, 12 listopada 2011

owszem.



Zaniedbałam bloga... who cares.
Muszę iść się dotlenić po raz 1349734891648316483347823547835 dzisiaj.
Szukam planów na dziś, jakieś pomysły?

wtorek, 1 listopada 2011

so?




W sumie, to mogłabym zmotać jakąś kasę, ale po co jeżeli sklepy są zamknięte.
W sumie, to mi się kurwa nudzi, ale co ja zrobię, jak wszyscy siedzą w domu, buuuce kurna.
W sumie, to dopiero jest w pół do 10, a mi już się chce palić, już mnie roznosi i ogólnie... kurwamać!
A może coś byśmy zmienili? Hm.
Może gdzieś bym pojechała?
Może coś w końcu bym zrobiła, bo zaraz jebne na cycki. :x
A MOŻE NIE.

poniedziałek, 31 października 2011

take my hand.


Można i by powiedzieć, że cholernie mi się nudzi.
Nie mam co robić.
Nie mam.
 Cały czas przypominają mi się jakieś scenki z wczorajszego dnia.
Gdybymcięniekochałatowyjebałabymsięnaciebie.
Aleciękochaminiepotrafięotobieniemyśleć.
tochore.

niedziela, 30 października 2011

miss.


Hm, zapuściłam się tu trochę...
Jestem szczęśliwa.
Chciałabym więcej dni takich, jak dzisiaj.
Jak dla mnie, mogłoby tak zostać do końca.

czwartek, 27 października 2011




Nie chcę tego co jest teraz. 
Nie czuję tego, co mam teraz przed sobą.
Nie teraz.
Nie jutro.
Nie nigdy.
Komu mogłabym się wygadać tak, żeby mnie zrozumiał?

sobota, 22 października 2011

so what?




Przede mną nocka u Sandru, z tego co słyszałam powinno być fajnie, ale zobaczymy, hm?
Muszę zmontować jakiś hajs bo będzie cieniutko. 
Ps. Już tęsknie. : <

czwartek, 20 października 2011

It's my life.



Olałam dzisiaj angielski, ale spędziłam czas w miłym towarzystwie. 
Może i trochę żałuję... ale od następnego tygodnia biorę się do roboty...
I TO OSTRO!

<3!

wtorek, 18 października 2011

my very own mistery.


Wydaje mi się, że dopiero jak mnie zajawi to tu napiszę.
A teraz... idę odpoczywać.
Chciałam jeszcze tylko nadmienić, że jakimś cholernym cudem nie potrafię się w Tobie odkochać.

niedziela, 16 października 2011

shot me down.



U mnie? Niby lepiej, może i zaczynam godzić się z losem i tą całą sytuacją.
Może tak miało być, może tak miało się stać, ale podobno nic nie dzieje się przypadkiem, życie nas uczy.
Oj duuuużo mnie nauczyło ostatnimi czasy. 
Coś w środku mi mówi, że nie chce Cię zapomnieć, ale rozum uważa się za mądrzejszy i słucha opinii ludzi otaczających go... SKĄD JA TO ZNAM. -.-
Było tak dobrze, tak zajebiście... i co? i co się kurwa pytam?! 
Chyba muszę przestać patrzeć przeszłość, przynajmniej mam co wspominać, ale pora się za siebie zabrać i pomyśleć o przyszłości i o tym co będzie, lub może się stać... 


sobota, 15 października 2011

could you care?


Potrzebuję z kimś się spotkać, posiedzieć, poprzytulać, wypłakać.
Nie radzę sobie z tym wszystkim, szczerze mówiąc, czuję się lepiej, kiedy jesteś obok niż jak Cię nie ma.
Ja wiem, że to dziwne, ale gdybyś mógł jakoś pomóc mi się z tym uporać.
To ostatnia rzecz, o którą Cię proszę, mogę Ci obiecać.

hę?


I wanna hate every part of  you in me,
I can't hate the ones who made me.

piątek, 14 października 2011

I'm paralyzed.



A najgorsze jest to... że nie potrafię sobie poradzić.
Myśl, że jestem sama, dołuje mnie jeszcze bardziej.
Kiedy jesteś obok mnie, nawet nie wiesz, jaką mam ochotę Cię pocałować, przytulić się do Ciebie, powiedzieć, że będzie dobrze, że się ułoży, że inni się nie liczą, jesteśmy tylko my, tu i teraz.
Piszę wszystko ze łzami w oczach, nie masz pojęcia jak mi Cię brakuje, Twojego uśmiechu, Twoich oczu, Ciebie. Nie potrafię zrobić niczego bez myśli o Tobie. Całymi dniami siedzisz mi w głowie, czasami mi się śnisz. Nie wiem po co było to wszystko, mam ochotę się zajebać. Chcę jakąś wixę, chcę żebyś tam był, patrzeć na to, jak się cieszysz, jak mnie słuchasz kiedy do Ciebie mówię... Wybaczyłam Ci wszystko, zaczynając od początku. Jest mi źle, jest mi ciężko, nie umiem tak, nie potrafię sobie niczego ułożyć, straciłam połowę siebie i nie umiem pogodzić się z myślą, że nie mogę się do Ciebie zbliżyć, że nie jest już tak jak było. Dlaczego życie musi aż tak kopać po dupie? Dlaczego zawsze coś takiego przytrafia się mi? Mam jakiegoś pecha do tych spraw?
Bardzo chcę, żeby było tak jak wcześniej, to dziwne, że wszystko potrafi się zjebać, przez jakieś głupie sprawy.
Podobno, jeżeli ktoś kocha Cię naprawdę, to do Ciebie wróci, ale nie wydaje mi się, żeby było tak i tym razem. Mam wrażenie, że masz mnie dosyć, że masz mnie za idiotkę, która myśli, że jak pstryknie palcami, to będzie miała Cię z powrotem. Po tym wszystkim, co usłyszałam od moich "ludzi" i tak Cię kocham i nie potrafię przestać, to okropne uczucie.
Nie wrócisz już, prawda? Nie wróci ten chłopak, którego tak kocham, będzie ten, który...

what are you without me?




Nie chcę już nic mówić, jest mi źle.
1347836483689658965 myśli nie pozwalają skupić mi się nad jednym...
Co robić dalej.

środa, 12 października 2011

why?



Dlaczego tak łatwo ci wybaczam?
Dlaczego nie potrafię się na ciebie gniewać?
Dlaczego tak mocno złapałeś mnie w swoje sidła? 
Wiesz, że one nie chcą mnie puścić? 
A mi z tym cholernie ciężko i nie wiem co mam robić.
Wiesz, że chciałabym wrócić do ciebie, tylko teraz sama straciłam nadzieję, po tym, co usłyszałam.
Ploty szybko się rozchodzą, wiesz coś o tym.
Mam dosyć takiego życia.


Zmieniam towarzystwo, zmieniam otoczenie, zmieniam szkołę.

wtorek, 11 października 2011

kurwa.


Nie powinnam.
I nieważne co zrobię i czego nie zrobię i tak będę Cię kochać, to mnie dołuje.
NOSZKURWAMAĆ!
Piszesz, że mnie kochasz, po to, żeby mnie wkurzyć?
Powiem tak, MISSION COMPLETE.

niedziela, 9 października 2011

be free, dziwko!


Dla mnie, najważniejsze jest to, że byłam dzisiaj z Tobą, może i chwilę, ale byłam.
Nic poza tym.
Uwielbiam te chwile, kiedy mogę na Ciebie popatrzeć, oczywiście kiedy nie patrzysz, a kiedy popatrzysz, ja uciekam wzrokiem jak gdyby nigdy nic, udając, że robię coś innego.
Albo kiedy śmiejemy się, sami nie wiedząc z czego.
Wystarczą mi Twoje oczy i latam.
Jedynym wytłumaczeniem jest to, że Cię kocham.
Kocham, jak nikogo innego.
I dziękuję za to, że jesteś.


Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

We are finally free tonight.


Pogoda chujowa.
Jakichkolwiek planów, brak.
Zadania domowe odrobione.
Jedyne co mi teraz zostało to wpieprzenie jakiegoś porządnego śniadania.
Mogą być parufki. :3


Nie każdy chce dorosnąć.
Nie obraziłabym się też, gdybyś dał znak życia.

<S3.

sobota, 8 października 2011

cały czas uczę się umierać.



Jest tak wcześnie, a wy już nie macie energii?!
Maluję paznokcie i nie wiem co stanie się z dzisiejszym dniem.
Nie wiem co mam robić, co mam myśleć, na co mam się przygotować.
Na to, że będzie NIE i zostanę tam sama.


<S3.

piątek, 7 października 2011

planeta małp.






Od wtorku zaczynam dodatkowy angielski.
Dowiedziałam się, że będę w tej samej grupie, w której byłam rok temu, słit. 
Jutro Skałka z Sebastianem (?), a teraz TIWI.

KOCHAM CIE!

czwartek, 6 października 2011

watch this shit and cry.


To nie ja, lol.
Mam 8mm, jaram się. :3
Poszłabym zapalić, ale mam ostatnią fajkę, a później będzie... HOHO!
Idę sobie pośpiewać, a co.

środa, 5 października 2011

Patrzaj.



Powiem tak:
1. Nie mam telefonu, nie żyję. :x
2. Odrobiłam wszystkie zadania domowe i pouczyłam się do wszystkich przedmiotów, które mam jutro. -.-
3. CHCE TEN PIERDOLONY TELEFON!
4. Ta pogoda za oknem jest dołująca...
5. ODZYSKAŁAM TELEFON!

Idę smsować. :3

niedziela, 2 października 2011


Nie, to nie ja.
Kocham Sebastiana<3.

Nie stoję ze spokojem z boku, bo po co, bo na co, bo po chuj?
Chcesz to się fochuj, to wojna o pokój,
wszystko po trochu, ruszam na pochód
Wpadnij w tym roku, dotrzymać kroku
Ja jestem gotów, jak wielu wokół
Wolne konopie to tu bez kłopotów
Tona pestek do obrotu, ziom

sobota, 1 października 2011

pieprze to.




Muszę iść się kąpać, chociaż cholernie nic mi się dzisiaj nie chce.
Dzisiaj ta sobota, na którą tak czekałam... Z której nic nie wypali....
Jak się czuję? Po fajeczce zawsze spoko.
Najgorsze jest to, że nie mam na więcej fajeczek... co tu robić? co robić?
Ratuje mnie marsz, jest co robić, jest gdzie wyjść.
Ale najbardziej z tego wszystkiego chcę Ciebie, czuć bliskość.
Chcę gdzieś z Tobą uciec i nie wracać do tego, co jest tutaj.
Zmienić wszystko i być z Tobą, Tobą i tylko Tobą.
Może to i brzmi troche egoistycznie... ale... nie mam na to wytłumaczenia.
Jadę na zakupy.


PS. Kocham Cie.

czwartek, 29 września 2011

nojapierdole.




Ostatnio nie mam jakichś głębszych rozmyśleń.
Żyję z myślą, żeby przetrwać do soboty, jak się zapowiada, ciekawej soboty.

<3


środa, 28 września 2011

wtorek, 27 września 2011

no ride no fun.


Jestem taka zmęczona, po prostu porażka. 
Nie wiem co z jutrzejszym dniem.
Nie mam o niczym pojęcia.
Czuję się oszukana.
Jak zawsze, wszystko będzie na mnie, że to ja kłamię i to ja jestem zła.
Ja pokręciłam.
Mam dosyć czegoś takiego.
Może po prostu byście się przyznali, a nie zwalacie winę na kogoś, kto chuj wie o tym całym zamieszaniu.
chujadodupy.

poniedziałek, 26 września 2011

siebie mi daj.




Boli mnie brzuch, zaczyna boleć głowa, najs.
Idę spać.

Mrrr.





Nie mam na nic siły, nie mam na nic ochoty, chyba mam gorączkę, ale co z tego, szkółka jest przecież najważniejsza. -.- Mam tego serdecznie dosyć, ale nieważne. \

Czekam na środę.

<3 Cię.

niedziela, 25 września 2011

LETS DO THIS.

Cztery słowa.
Było zajebiście, kocham Cię. <3

we are life.


Ahahahahahahah.
Jestem koparką. <3
Od 10 czytałam lekturę, już mi się znudziło.
Czekam na 13, chcę w końcu coś zapalić, bo nie wyczymie adassdsda.
Brak mi myśli w głowie.
Jedynym obiektem mojego zainteresowania jest bardziej ktoś nie coś.
CO ZA BÓL! WYCHODZĘ!

sobota, 24 września 2011

na własność.




Wrocław ----> Skałka ---> Wrocław.
Zajebiste zakończenie dnia, DZIĘKUJĘ!
Kocham Cię! <3

share the sunshine young blood.




Mam ochotę jechać do Skałki. Tak o, po prostu, z nudów i nie ważne, ze jestem chora, bo choroba jak choroba, przeżyję jakoś. Cholernie mi się nudzi, muszę iść do sklepu, następny raz stracić 10 zł, na gówno, które niszczy mnie od środka i jest przy mnie przez jeden dzień.Oh ah eh.... Wychodzę?

czwartek, 22 września 2011

rili?!

Fajny dzień. Trochę się pobawiłam, trochę się poleniłam, trochę się powygłupiałam i jest git. Miałam robić lekcje, ale oczywiście mi się nie chce. PRZYSIĘGAM SOBIE... Od następnego tygodnia zaczynam się uczyć i zapieprzać w szkole. Najgorsze jest to, że nie czuję się za dobrze. Zimno mi.



Naprawimy to.





Z biegiem czasu życie przestaje być proste, 
Nie jest tak łatwo jak mogło by się wydawać (oj nie).
Ciągnie do hajsu, a jak nie ma ciągnąć skoro go nie ma
Nie możemy przecież ciągle udawać,że jest dobrze.
Nie ma zapasu sił, chęci zaczynamy się różnić,
Przestajemy na tych samych falach nadawać,
Wydaje się nam, że wiemy co się święci,
A to sprawia, że ręce zaczynają nam opadać.
Dla jednych życie na ziemi to piekło,
Dla drugich to wymarzony Eden.
Mimo, że do celu jeszcze daleko szczęśliwy jestem,
Że jak na razie dotąd doszedłem.
Lata uciekają jak piasek przez palce,
Cieszę się, że mogę powiedzieć "kocham cię" tacie i matce.
Zaciśniętą mam pięść dla tych, co w ciągłej walce,
Dla tych, którzy odeszli w górze dwa palce.
Ooo nie łam się będzie dobrze, wiem łatwo powiedzieć,
Ale lepiej mieć nadzieję, niż siedzieć i nic nie mieć.
Chciałbyś nie wiedzieć, a najlepiej zniknąć,
Mam klucz dla ciebie, chodź naprawimy wszystko.
Chodź naprawimy wszystko. 

środa, 21 września 2011

No point in pretending.


Ta, chciałabym.



Miałam coś napisać, ale zrobiłam się taka zmęczona, że jedyne co mi pozostaje, to pójście do wyra.
Cały czas myślę o tym, co stanie się jutro, pojutrze, za tydzień, miesiąc, rok... Mam w głowie 89235689356183 myśli na sekundę i nie potrafię wszystkiego ze sobą skleić. Chciałabym, żeby to wszystko się rozwiązało, chciałabym, żeby było dobrze, żeby się ułożyło. To wszystko wydaje mi się być fikcją... To wszystko... Nie jest już takie jak kiedyś, tęsknie za tym.
Pomieszało się z wodą.

Strasznie brakuje mi dni, kiedy mogłam powiedzieć ci "kocham", a ty z uśmiechem na twarzy odpowiadałeś to samo.

Nie potrafię przestać cię kochać, pomóż mi coś z tym zrobić, sama już nie daję rady.

wtorek, 20 września 2011

CHCIAŁABYM, ŻEBYŚCIE RAZ! CHOCIAŻ RAZ! POMYŚLELI!

Mam już tego dosyć. To co teraz jest między nami to udawana miłość? Taki pseudo związek, tak? Nie no, kurwa, nie ma co, jesteś taki odważny, a nie potrafisz niczego zrobić. Ja będę czekała na twój ruch... Nie zrobię niczego, czego mógłbyś się spodziewać. Niczego, zrozumiałeś?! Mam do was wstręt kurwa... Juleczka wielka przyjaciółka, która puściła się, bo chciała zobaczyć jak to jest, kiedy się za kimś tęskni, kiedy się kogoś kocha, bo była (JEST?!) wielce zazdrosna. I co kurwa? Pokochałaś? Zatęskniłaś? Jedyne za czym teraz będziesz tęskniła, to ludzie z twojej podstawówki, kochana. Brzydzę się tobą. Czuj się jak śmieć, zniszczony, zgnieciony, wymiętolony i podeptany. Życzę ci pecha w przyszłym życiu i ogólnie, to połam nogę. Najlepiej dwie, niech cię wożą na wózku inwalidzkim, ijo ijo, kurwa. Współczuję Karolowi. Z całego serca mu współczuję, bo nie zasługuje na kogoś takiego kim jesteś ty, a jedyne określenia na ciebie, to : szmata, dziwka, kurwa, pizda, puszczalska idiotka, leśna galerianka, tępa dzida, gimbus, a jak cie kurwa spotkam, to po pierwsze wyrwę ci z tego pustego łba wszystkie włosy, więc, masz racje, nie przyjeżdżaj, zachowaj sobie "RESZTKI GODNOŚCI", jeżeli godnością można uznać zachowywanie się jak dziwka... i jak? fajnie się zarabia na takim stanowisku? Mam nadzieję, że kiedyś, jak będę gdzieś jechała, to zobaczę cię pod jakąś cudowną latarnią, zrobię ci zdjęcie i wyślę twojej mamusi. Ja nie rozumiem jednego... Jak po tym wszystkim OBOJE ! mogliście spojrzeć mi, SOBIE! w oczy i nie czuć winy, nie czuć niczego? Taka zabawa, tak? Pobawmy się kto pierwszy złamie Olce serce? Zobaczmy jak długo wytrzyma? Sprawdźmy jak później zareaguje? Czy może "Zrobię to, żeby mnie rzuciła i pójdę do innej" ?!  Żałuję, że nie dowiedziałam się o tym wcześniej.
+ dowiedziałam się, że moja reakcja jest przesadzona. A teraz piczko, uwierz mi, że jeżeli kogoś pokochasz, a ten ktoś cię zdradzi, to zareagujesz tak samo. Wyjebane w ciebie mam siabadabadabadam.

Brzydzę się wami wszystkimi, spierdalajcie.

poniedziałek, 19 września 2011

they will never gonna take me...

Wszystko zepsułeś, nie lubię tej zabawy.
Nie mam już do tego nerwów.
Nie chcę teraz o tym rozmawiać, do wieczora.


klik.

niedziela, 18 września 2011

theres no forgiveness.



O!
Patrzcie!
IDĘ SPAĆ! : o

Live it.

Dlaczego wstałam tak wcześnie, ktoś mi powie?!
Mam ochotę na piwo.
Mam 5mm (w końcu!) <3
Trochę boli mnie ucho, a nie jednak już nie.
A teraz ładuję telefon, mp4, idę się kąpać i czekam na trzynastą.
Jak wyżej.

Emarosa - Live it. Love it. Lust it. <- klik.


<S3.

sobota, 17 września 2011

I'm here just to see you die.

Tutaj chyba powinno się dodawać jednego posta, ale już trudno, to wszystko z nudów.
Czekam na 13:00.
No to siema.

Nie ma na co czekać, czas za szybko ucieka.



<S3.

first of the year.

Walić mam talent i inne programy rozrywkowe, które nie pozwalają spełniać mi się umysłowo.
I tak muzyka zawsze zostanie na pierwszym miejscu.
Chcę się w końcu napierdzielić...
Tak porządnie, po prostu mam taką ochotę, muszę się w końcu spełnić.

Chcę się zbliżyć, tak jak ostatnio.

<Sebastianu3.

Thirtable...

Jeżeli coś szybko się kończy, to traci sens.
To się nie skończy, wierzę w nas.
+ Dobra bomba, nie jest zła.



KochamCie.<3

Secondable...

Mogłabym skłamać.
Tylko powiedzcie mi, w jakim celu miałabym to robić?
Po co mi kopanie pod sobą dołów?
Siedzę w wystarczająco dużym, większego nie potrzebuję, dzięki.
Mam ochotę na wyjście z domu i nie wracanie.
W końcu jest sobota, coś od życia mi się należy.
Zamierzam się najebać, nie interesuje mnie, w jakim stanie wrócę do domu.

So close, no matter how far.

piątek, 16 września 2011

Firstable...

Pomieszało mi się w głowie.
Muszę porozmawiać o uczuciach, w trybie natychmiastowym.
Nie wiem co myśleć.
Najpierw jest dobrze, później jest źle.
Najpierw jest blisko, później się oddala.
Gdyby mi nie zależało, wyjebałabym się na to.
Jest inaczej.
Wygląda to odwrotnie, dziwnie się z tym czuję.
Nie chcę żeby tak było, żeby tak to wyglądało.
Jest mi źle w środku, nie czuję się na siłach.

Jeżeli coś nie pasuje, to może należy do innej układanki?

nie mam siły.

Czuję się, jakbym została olana.
Nie mam nawet czasu na pisanie tutaj.
Wychodzę, może dokończę coś później.


Nie oglądaj się za siebie.


<S3.

czwartek, 15 września 2011

window shopper.


Mam pytanie.
Czy coś się dzieje? 
Czy wszystko jest okej?
O co w tym wszystkim teraz chodzi?
Bo już sama nie wiem co mam o tym myśleć.
Piramidka.
To trochę więcej niż jedno pytanie, ale łotewa. 
U Ali dobrze.
Zjedliśmy frytki z naszą nieuzupełnioną ekipą
...i...
Jest jak jest.



Za mocno to czuję, za szybko się przywiązuję, nie czuję jak rymuję.


Sebastian, kocham Cię. <3

środa, 14 września 2011

You can't even see.

Skończyłam ponadgodzinne oklejanie drzwi.
+ artystycznie rozmazałam jedno zdjęcie, słit.
Chce mi się spać, to nie nowość, wiem.
Mam ochotę się najebać, ale to już jutro.
Cholera, tap madl mi się kończy. :<
I nie mów, że tunele nie są sexy.

Myślę o Tobie.

<S3.

I got it.

Mam to czego chciałam.
A teraz odrabiam lekcje i WYCHODZĘ!
+ Wywiadówka, jest się o co martwić?


Człowieku... naucz się myśleć.

<S3.

wtorek, 13 września 2011

everything.

Będę zdziwiona, okropnie zdziwiona, jeżeli to, o czym teraz myślę okaże się prawdą.
Może trochę się boję, ale z drugiej strony ... będę miała część kogoś do końca życia.
Te wasze żarty już nie są śmieszne, nie rozumiecie jak to jest, to widać.
To wszystko mnie przeraża.
Szykuje się fajny weekend, ale jutro dopiero środa.
Ja się muszę w końcu wyspać.
Jaram się tunelem.
Nierozumiemmatmy.


SKOŃCZ O TYM MYŚLEĆ DZIEWCZYNO!


<S3.

they king me alone.

Dzień jak co dzień.
Nie powiem niczego pod nieobecność mojego adwokata.
Chcę już wychodzić.




Zanim coś powiesz, zastanów się 92357238935836258235686235786 razy.




<S3.

poniedziałek, 12 września 2011

Masses of a dying breed.

Z nudów napisałabym coś jeszcze, ale wymiękam, padam na cycki.
Dosłownie.
Nie mam już siły na nic, nie wiem jak dam radę i pościelę sobie łóżko.
Nie wiem jak wstanę z tego pieprzonego krzesła.
Nie wiem nic, nie nauczyłam się na jutro niczego.
Fajnie się zaczyna, nie wiem jak skończę.
Wołanie o pomoc nic by tu nie dała.
Chcę kolczyka.


Czasami, po prostu wypadałoby zapomnieć. 

<S3

Mam relentless chaos.

W sumie... to nie wiem po co to założyłam. 
Będę teraz pisała swoje przemyślenia i inne duperele na tematy takie śmakie i owakie również.
Po kilku dniach (znając siebie), pewnie zapomnę hasła, ale to taki mały szczegół, który można pominąć.
Aktualnie jestem w stanie, w którym większość ludzi nie docenia tego co ma.
Doszło do mnie, to co robię, co robię dobrze, a co źle i żałuję kilku rzeczy.
Może i nie są one jakieś duże, ale żałuję... bardzo?
Po pierwsze, zaczynam pisać tu i zmieniam zachowanie w stosunku do ludzi.
Będę starała się nie być aż taką suką dla niektórych, ale nie zamierzam być lizodupem.
Będę starała się uczyć (przynajmniej tyle, na ile mnie stać), ale nie zamierzam być kujonem.
Będę starała się być grzeczniejsza w stosunku do starszych, ale nie zamierzam być natrętnym bachorem. 
W sumie... nic nie ma powiązania ze sobą, ale nie bardzo mnie to obchodzi. 
Przemyślałam sobie parę spraw i są dwie, które cieszą mnie najbardziej. 
1. Mam w kimś oparcie i nieważne co by się nie stało, mogę liczyć na te osoby.
2. Mam najcudowniejszego chłopaka jakiego mogłam sobie wymarzyć i nigdy nie pomyślałabym, że mogę zakochać się w kimś aż tak bardzo.
Cieszę się każdym kolejnym dniem, brzmi to optymistycznie?
No nawet... ale jakby tak popatrzeć głębiej do mojej głowy... trochę się pomiesza. 
Chciałam jeszcze nadmienić, że kocham Sebastiana<3 i to chyba byłoby na tyle.


Zapominając o przeszłości, żyjąc teraźniejszością, nie myśląc o konsekwencjach w przyszłości.